Dekoracja ścienna z kotem

 

Wszyscy od zawsze wiedzą, że kocham zwierzęta można powiedzieć, że nawet bardziej niż ludzi. Od zawsze też miałam pełno zwierząt w domu, a to na stałe a to jako dom tymczasowy z fundacji, w której byłam wolontariuszem. Teraz aktualnie mam dwa czarne koty wy adoptowane ze schroniska po tym jak znaleźli je na dworze w zimę. Nawet kiedyś chciałam namalować sobie podobizny kotów na ścianie.

Czarny kot na ścianie

dekor ścienny z kotemMój maż nigdy nie czepiał się tego, że chciałam uratować każde bezdomne zwierzę, wręcz przeciwnie pomagał mi również jak tylko mógł. Pewnego razu obiecałam przyjaciółce, że pojadę z nią nad morze, po psa którego chciała wziąć do siebie. Z racji tego, że była to daleka podróż, wzięłyśmy nocleg. Pożegnałam się z mężem i ruszyłam w drogę. Mój maż podczas mojej nieobecności zrobił mały remont w domu. Byłam naprawdę w szoku jak na drugi dzień wróciłam do domu i zobaczyłam kota na ścianie. Pomijając sam fakt bałaganu, który zrobił, byłam naprawdę szczęśliwa z takiej niespodzianki. Na ścianie w przedpokoju na której nic nie było i sama się zastanawiałam co tam dać powstał dekor ścienny z kotem. Takim fajnym czarnym kotem, który wyglądał jakby szedł na spacer. Można się było pomylić, bo wyglądał jak prawdziwy. Byłam w lekkim szoku, że mój mąż ma takie zdolności plastyczne i udało mu się odwzorować prawdziwego kota, ale podobało mi się to. Mąż był zadowolony a ja zaproponowałam żebyśmy zrobili razem ich więcej.

Wyszłam z założenia, że kotów w domu nigdy za wiele, bez względu na to czy są żywe i biegają po mieszkaniu czy są namalowane na ścianie. Zgodził się i resztę wieczoru spędziliśmy na malowaniu ścian i na rozmowie o tym jak minęła mi podróż. Wydaje mi się, że nie mogłam sobie wymarzyć lepszego powrotu do domu i lepszego spędzenia wieczoru. Efektem końcowym pochwaliłam się na mediach społecznościowych.

Zobacz także https://bellcraft.pl