Opalanie bez ochrony jest niebezpieczne dla zdrowia

Moja mama zawsze sobie żartowała, że nie wie „czyja ja jestem”. Ona z ciemną karnacją, tata ciemny, a ja jaśniutka blondynka. Na dodatek taka sama "jasna" jest moja siostra. Niepodobieństwo do rodziców nie jest dla nas żadnym problemem, ale za to problemem jest słońce. Musimy bardzo się przed nim chronić.

Kto musi pamiętać o balsamie do opalania?

balsamy do opalaniaWypróbowałyśmy już chyba wszystkie rodzaje specyfików ochronnych. Emulsje, olejki, mleczka, a następnie kremy i balsamy. Można powiedzieć, że jesteśmy ekspertkami od faktorów przeciwsłonecznych. Z tych wszystkich specyfików ja lubię najbardziej balsamy do opalania i to je polecam innym, bo uważam, że są najskuteczniejsze. Olejki i emulsje najczęściej są tłuste, a balsam powinien nawilżać. Te dobrych firm zawierają jeszcze jakieś dodatki pielęgnujące skórę. Ja mam swoje ulubione, ale staram się mimo wszystko zmieniać kosmetyki, by skóra za bardzo się nie przyzwyczaiła. Każdy kto otwiera moją łazienkę, jest zaskoczony, bo nawet zimą mam jakiś balsam na wierzchu, ale wtedy już z niższym faktorem. Jednak wtedy również świeci słońce, a to odbite od śniegu także jest szkodliwe, każdy to wie jak razi w oczy. Gdy ma się jasną i wrażliwą karnację, do tego trądzikową, balsam do opalania staje się przyjacielem, o którym się nie zapomina. Przynajmniej ja o swoim zapomnieć nie mogę, bo kończy się to w najlepszym przypadkiem różem na twarzy, takim, w jaki ubrane są świnki. Kiedyś mnie to spotkało i nigdy więcej o balsamie nie zapomniałam.

Czasami jestem zła, gdy muszę zwracać uwagę na takie rzeczy, ale wiem też, że ludzie mają o wiele większe problemy, niż takie jak ja - kosmetyczne. Jestem zdrowa, mam wspaniałą rodzinę i perspektywy, reszta nie ma większego znaczenia. Ważne jest to co w środku i to co po nas zostanie, a nie kolor tego co mamy "na sobie".